środa, 29 czerwca 2016

#10 Maybe Someday

Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Ilość stron: 382
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015


Opis:
On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…

Jak kilka decyzji może zmienić nasze życie? Czy pomimo rozdarcia między przeszłością i przyszłością, znajdzie się miejsce na teraz?

Sydney w ciągu paru godzin, przekonuje się jak to jest stracić wszystko na czym jej zależało, tracąc zaufanie do najbliższych jej sercu osób. Bo co zrobić, gdy dowiadujesz się, że twoja przyjaciółka z mieszkania i ukochany chłopak... ? 

Ridge dla mnie to pewna zagadka. Gra na gitarze, choć z pewnością nie jest to dla niego łatwe. Myślę, że to pewien ideał, którego chciałaby niejedna dziewczyna. Razem z Sydney zapoczątkowali serię zdarzeń, które odmieniły ich życie na zawsze, choć nie były one zawsze przyjemne. 
Nie będę ukrywać, że jestem ogromną fanką, jeśli chodzi o C.Hoover. Moim skromnym zdaniem jest ona mistrzynią, jeśli chodzi o pisanie powieści w klimatach new adult, tak dobrze nam znanym. Z Maybe Someday nie było inaczej. Ta powieść nie urzekła mnie jak Hopeless (recenzję tej pozycji postaram się dodać jak najszybciej), są w pewien sposób podobne, ale jednocześnie zupełnie inne. 

Maybe Someday to książka, w której bohaterowanie naprawdę nie mają łatwo, oboje. Wspinają się w górę, jednocześnie niosąc za sobą bagaże doświadczeń. Z początku myślałam, że będzie to kolejna ckliwa i prosta historia, ale ona wcale taka nie jest. Są tu poruszane naprawdę delikatne rzeczy i złamane serca. 

Tak Wam tu opowiadam, a nawet nie wspomniałam jakiej narracji możecie się tu spodziewać! A więc rozdziały są pisane z dwóch perspektyw: Ridge'a i Sydney. W rodziałałach możemy znaleźć niespodzianki w postaci róznych piosenek, nie ukrywajmy, cała ta książka jest zbudowana na fundamencie jakim jest muzyka i miłość do niej. Sydney to wokalistka, a Ridge to gitarzysta, na dodatek oboje utalentowani! 

Powieść pisana jest naprawdę prostym, a zarazem niebanalnym językiem. Jak już wspomniałam istotną rolę odgrywa tu muzyka, jestem tym naprawdę oczarowana, tak samo porozumiewaniem się Sydney i Ridge'a. Ta książka to idealna pozycja na lato, ręczę za to! 

Ocena:
7/10

Chcecie się przekonać, czy tę dwójkę coś połączy? Czy szczęście i nieszczęście może występować w tym samym czasie, zbliżając, a jednocześnie oddalając? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę C.Hoover!


35 komentarzy:

  1. Nie czytałam, ale powoli nabieram chęci... ;) Smakowite zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem totalnie zakochana w tej książce, pomijam już sam fakt, że Colleen Hoover jest moją ulubioną autorką ;) Jednakże co do samej treści książki zawiodłam się jeśli chodzi o zakończenie, tak bardzo chciałam, aby okazało się zupełnie inaczej niż było to opisane, no ale cóż nie można mieć wszystkiego ;)
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nieco zawiodłam się zakończeniem, dlatego obcięłam punkt za to :/

      Usuń
  3. Nie czytałam tej książki i pomimo masy pozytywnych opinii jakoś nie mogę się przełamać, by po nią sięgnąć :/ http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak często mam, że książka mnie nie zachęca pomimu wielu, wielu bardzo pozytynych opinii. Grunt to nie zrażać się do takich książek, bo czasami mogą się okazać naprawdę fajne. :)

      Usuń
  4. A ja właśnie tą powieść bardziej uwielbiam od ,,Hopeless".
    Również uważam Colleen za mistrzynie New Adult, pisze bardzo fajnie. Widzę ostatnio znów dużo osób sięga po "Maybe someday" będę musiała sobie ją odświeżyć. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób woli MS od Hopeless, ale cóż u mnie jest inaczej, to chyba ze względu na sentyment. :) Warto odświeżyć, tym bardziej, że pozycja ta jest idealna na lato. :D

      Usuń
  5. Czytałam tą książkę i uwielbiam, jednak największy sentyment mam do ,,Hopeless'', bo byłą to pierwsza książka autorki, którą przeczytałam :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie! H to też w moim przypadku pierwsza książka przeze mnie przeczytana napisana przez C.H. :D
      Również pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Jakoś mnie do takich książek nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam w ubiegłe wakacje i byłam zachwycona do granic możliwości tą książką. Pokochałam Ridgea, jego przyjaciela, bohaterki, fabułę oraz wszystkie wady i zdolności głównych postaci. Pewnie gdy będę potrzebowała odświeżyć tę historię kupie sobie w końcu własny egzemplarz, bo polska okładka jest przepiękna!

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaka polska okładka jest piękna. Gdy zobaczyłam zestawienie z kilku krajów, naprawdę cieszę się, że jestem Polką, haha. :D

      Usuń
  8. Czytałam "Ugly love" Colleen Hoover i bardzo mi się spodobała, więc na pewno sięgnę po tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja natomiast muszę sięgnąć po Ugly Love! ^^

      Usuń
  9. Nie czytałam żadnej książki tej autorki i możliwe,że zacznę z nią przygodę od ''Maybe someday''.Słyszałam,że jest to najlepsza książka Collen i najbardziej mnie interesuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mogę życzyć jedynie miłej lektury z MS i mam nadzieję, że polubisz twórczość C.H :)

      Usuń
  10. Hoover, Hoover, Hoover! Matko jak ja kocham tą autorkę! "Maybe someday" czytałam już jakiś czas temu ale coś czuję, że niedługo do niej wrócę bo po twojej recenzji wszystko zaczęło mi się przypominać! Dosłownie 30 minut temu skończyłam czytać "Tą dziewczynę" i jeśli jeszcze nie sięgnęłaś po tą serię autorki to gorąco ci ją polecam, a jeśli masz już ją za sobą to doskonale wiesz co mam na myśli :)
    Świetny blog i myślę, że będę tutaj wpadać na każda nową recenzję :)
    Pozdrawiam!
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszczej nie czytałam Tej dziewczyny, ale najwidoczniej muszę ponadrabiać zaległości. ^^
      Dziękuję bardzo i zapraszam ponownie. :)
      Również pozdrawiam^^

      Usuń
  11. Ja jestem chyba jakaś dziwna, ale niestety nie rozumiem fenomenu tej Pani, czytałam już Hopeless, ostatnio kończyłam Ugly love (rozwaliło mnie na łopatki swoją przewidywalnością i przez dwie doby po przeczytaniu zastanawiałam się dlaczego to wszystkim się tak bardzo podoba) i teraz robię ostatnie podejście do książek Hoover, zabieram się za czytanie "Maybe someday". Mam nadzieję, że chociaż tutaj się nie zawiodę i z ochotą dobrnę do jej końca.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy lubi twórczość Hoover, jednak po przeczytaniu mnóstwa książek w klimatach new adult, jej pozycje najbardziej mnie przekonują. Co do Ugly Love nie mogę się wypowiedzieć, bo nie czytałam, ale z pewnością to nadrobię. :) Życzę, by MS się spodobało, może wpadnie w Twój gust!
      Pozdrawiam również! ^^

      Usuń
  12. Maybe Someday było moim pierwszym spotkaniem z panią C. Hoover i mimo to, że książka mi się spodobała to nie było jakiś specjalnych wybuchów. Muszę się zapoznać jeszcze Ugly Love, bo do Hopeless niestety mnie nie ciągnie. :)

    http://bookline-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądzę, że wybuchów tu nie było, ale jednak książka w pewien sposób mnie zauroczyła. Też muszę zapoznać się z UL. :)

      Usuń
  13. No widzisz, a ja jako największa pierdoła świata nie przeczytałam jeszcze nic Hoover :D Mam oczywiście zamiar to zmienić, może w te wakacje, choć raczej zabiorę się za Hopeless, ale Maybe Someday też zapamiętam!

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zawsze możesz to nadrobić! :D Zdecydowanie polecam na lato. ^^

      Usuń
  14. Świetna recenzja i brzmi ciekawie. Może w wakacje zakupię. :)
    Pozdrawiam: http://kochaneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, cieszę się, że choć trochę zainteresowałam książką, :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  15. Masz bardzo ładnego bloga :) I w dodatku ten cytat tygodnia – świetny pomysł! Uwielbiam cytaty, więc naprawdę przypadło mi to do gustu.
    O tej książce i autorce słyszałam niezwykle dużo pozytywnych opinii. Jednak z niewiadomych mi przyczyn nie mogę się do niej przekonać... Choć teraz mam trochę wolnego, więc może zmienię zdanie :)
    Pozdrawiam :)
    http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, bardzo mi miło! :) Ja tak naprawdę moją pierwszą książkę Hoover kupiłam w ciemno i nie miałam jakichś oczekiwań, liczyłam tylko na przyjemną lekturę. Tak się okazało, więc zaczęłam wyrabiać sobie zdanie o innych jej dziełach. To rzecz gustu, ktoś polubi jej twórczość, ktoś nie. Warto samemu wyrobić sobie opinię, a nuż może Ci się spodoba, nigdy nic nie wiadomo. :D
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  16. Uwielbiam tę ksiażkę! Jest naprawdę niesamowita! Maybe someday to chyba moja ulubiona z ksiażek C. Hoover! Ta kobieta pisze naprawdę genialnie! :>
    Pozdrawiam
    http://secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nie ulubiona tej autorki, ale zgodzę się, że pisze cudowne książki! :)
      Również pozdrawiam ^^

      Usuń
  17. Hej, witaj! :D
    Dopiero założyłam profil na Bloggerze i zaczynam poznawać nowe blogi, obserwować i komentować wpisy, a Twój blog bardzo mnie zainteresował, głównie dlatego, że jest o tematyce książkowej, a książki to moje pierwsze życie (drugie to to realne) :D
    Zdecydowałam się napisać mój pierwszy komentarz pod postem o "Maybe someday", gdyż ja też kiedyś byłam fanką Coleen Hoover, zwłaszcza po głośnym "Hopeless" i "Losing Hope". Pojechałam nawet na spotkanie z tą Autorką, a co! :D
    Według mnie "Maybe someday" to po prostu przyjemna książka, taka na jeden wieczór, do poczytania przed snem. Colleen Hoover, która wykazała się wielką wrażliwością i stylem w "Hopeless", tutaj mnie nie zadziwiła, a wręcz zawiodła. Nie podobało mi się, że do tak ważnych kwestii jak głuchota Ridge'a czy choroba Maggie podeszła tak lekko, bez pragmatyzmu- przynajmniej w moim odczuciu. Skupiła się głównie na uczuciu między Ridge'm a Sydney, pozostawiając "kwestie zdrowotne" daleko w tyle, tak jakby one nie istniały i nie były w ogóle problemem. Cóż, może to tylko moja opinia, ale postanowiłam, że odpocznę sobie na razie od Pani Colleen i wrócę do niej, kiedy będę chciała odlecieć z tego świata w... ten sam świat, ale jednak trochę inny :D

    Pozdrawiam i życzę sukcesów w prowadzeniu bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. To jedyna jak na razie pozycja z pod pióra bardzo popularnej Pani Hoover jaką czytałam. Znajoma czytelniczka wręcz wcisnęła mi ją w ręce z nakazem "CZYTAJ". Otworzyłam tę książkę z niechęcią. Otworzyłam tę książkę z wielką niechęcią, ponieważ podobnie jak Ty obawiałam się kolejnego, jakich wiele na półce z literaturą młodzieżową, gniota.
    Będąc kilka miesięcy po przeczytaniu Maybe Someday wstydzę się wcześniejszego twierdzenia. Książka poruszyła czułe struny w moim sercu i polecam ją wszystkim, którzy mają ochotę się wzruszyć, a jednocześnie się nie zmęczyć.

    Pozdrawiam - Arianka z bloga
    http://spotkanieprzyliteraturze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię na moim blogu! Chcesz podyskutować, coś skrytykować, pochwalić? Zapraszam do komentowania. :)
Nominacje do czegokolwiek tylko w wiadomości email. Spam będzie usuwany.