środa, 31 maja 2017

#45 Tudorowie. Narodziny dynastii


Tytuł: Tudorowie. Narodziny dynastii
Autor: Joanna Hickson
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Rok wydania: 2017
                                                        
     Opis:
Anglia 1451 rok
Jasper i Edmund Tudorowie, przyrodni bracia Henryka VI Lancastera, wychowali się z dala od pałacu i dworskich intryg. Król sprowadza ich do Londynu, uznaje za prawowitych braci i obsypuje zaszczytami. Edmund żeni się z najbogatszą angielską arystokratką Małgorzatą Beaufort, a Jasper zarządza rodowymi włościami w Walii.
Anglia coraz bardziej pogrąża się w chaosie. Ród Yorków rości sobie pretensje do tronu i wybucha Wojna Dwóch Róż. Edmund, znany z bezwzględnej lojalności wobec Lancasterów, zostaje pojmany przez Edwarda Yorka i umiera w więzieniu. 
Jasper przejmuje opiekę nad jedynym synem Edmunda, Henrykiem. Teraz na nim spoczywa odpowiedzialność za losy rodu Tudorów. Trwa wojna, szala zwycięstwa przechyla się na stronę Yorków. Jeden fałszywy krok może prowadzić do zguby, dawni przyjaciele zmieniają strony i okazują się śmiertelnymi wrogami.
Odwaga i determinacja Jaspera sprawiają, że po kilkunastu latach jego bratanek zasiądzie na tronie jako Henryk VII, dając początek dynastii Tudorów.

Jako że jestem ogromną fanką historii jak i pozycji historycznych, bardzo ucieszyła mnie wieść, że będę miała okazję przeczytać powieść dotyczącą narodzin dynastii Tudorów. Historia Anglii jest jedną z ciekawszych, więc tym bardziej miałam optymistyczne spojrzenie na tę książkę.

Powieść podzielona jest na kilka części, w których możemy poznać losy kluczowych postaci, a także spojrzeć, jak w zawrotnym tempie sprawy w średniowiecznej Anglii przybierają nieoczekiwany obrót. Narracja jest pierwszoosobowa: widzimy świat oczami Jaspera Tudora, oraz jej walijskiej kuzynki Jane. 

Nie ukrywam, nie porwała mnie ta książka. Spodziewałam się po niej czegoś więcej i nie wciągnęła mnie, na co liczyłam. Choć z drugiej strony dowiedziałam się sporo faktów, dotyczących narodzin dynastii oraz wojny dwóch róż. Podoba mi się natomiast to, jak autorka połączyła fakty z lekką fikcją historyczną, tworząc przyjemną książkę do przeczytania, która ciekawi, dzięki czemu w przyjemny sposób można przyswoić informacje.

Kreacja bohaterów nie urzekła, szczególnie z początku dwaj bracia Edmund jak i Jasper, nieco zirytowali mnie swoją osobowością. Im dalej zagłębiałam się w powieść, tym było lepiej, myślę, że ze wszystkich postaci to Jane okazała się tą, która trafiła do mnie całkowicie. 

Sądzę, iż to przez styl pisania autorki nie polubiłam się z tą pozycją, jakbym chciała. Nie oznacza to jednak, że nie warto przeczytać tej książki, gdyż moim zdaniem jest dobra, szczególnie dla fanów historii. 

Na pierwszych kartach tej książki można znaleźć drzewo genealogiczne, przez co nawet jeśli ktoś w trakcie czytania się pogubi, łatwo można zrozumieć, kto jaką odgrywał rolę. Samo wydanie jest bardzo ładne jak na mój gust i czcionka jest w idealnym dla mnie rozmiarze, tak samo okładka jest wykonana bardzo solidnie. 

Tudorowie. Narodziny dynastii to dobrze napisana powieść historyczna, jednak dla wymagających nie będzie dostatecznie wciągająca. Autorka skupiła się na faktach historycznych i zaprezentowała je czytelnikom w bardzo przystępny sposób, nie zapominając o lekkiej fikcji, przez co książkę czyta się nadzwyczaj lekko. Czytelnik może poznać nie tylko samą historię, która była dosyć burzliwa, ale także wnikliwie spojrzeć na konflikty rozgrywające się prawie w każdym zakątku, niezależnie od stanu. Może nie jest to najlepsza powieść historyczna, jaką przeczytałam, jednakże będę ją mile wspominać, a także polecać innym, bo w gruncie rzeczy jedyne co bardzo mnie rozczarowało to styl pisania autorki, a nie historia. 


Ocena: 6/10




Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska





4 komentarze:

  1. Nie wiem czemu, ale za wszelką cenę omijam ksiązki, które mają swoją fabułę w dalekiej przeszłości. Chyba jakiś uraz z ogólniaka mi został.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób tak ma, mało kto lubi książki historyczne. ;-)

      Usuń
  2. Nie przepadam za książkami historycznymi, ale twoja recenzja bardzo mi się spodobała i po za tym piękne zdjęcie Pozdrawiam https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :) Również pozdrawiam!

      Usuń

Witam Cię na moim blogu! Chcesz podyskutować, coś skrytykować, pochwalić? Zapraszam do komentowania. :)
Nominacje do czegokolwiek tylko w wiadomości email. Spam będzie usuwany.